GFS lil killer - przetwornik

Witam, ostatnio w moje ręce trafił ów przetwornik, a dokładnie wersja hot lead z najmocniejszym sygnałem wyjściowym. Zacznę od tego że przetwornik kosztował mnie 100zł co jak za humbuckera w obudowie singla nie jest dużo. Przetwornik zbliżony jest stylistycznie do "Hot Rails'ów" Seymoura Duncana. Humbucker ma wyprowadzone cztery kabelki dzięki którym można rozłączać cewki, ja zamontowałem w gitarze potencjometr push-pull ale można również zwykły przełącznik dźwigienkowy 2-pozycyjny. Montując przetwornik w standardowej płytce typy stratocaster trzeba powiększyć nieco otwór na pick-upa co jest niewątpliwie utrudnieniem. Ale gdy przetwornik jest już na miejscu: Brzmienie: Powiem tak... SUPER! Za taką cenę to brać i się nie zastanawiać! Przetwornik nie muli, raczej nazwałbym to "ostrym pazurem" , świetnie się spisuje w cięższych gatunkach muzycznych, do cleana się zbytnio nie nadaje ponieważ mocny sygnał wyjściowy sprawuje że dźwięk jest lekko przesterowany nawet na najczystszej barwie(powstaje lekki crunch)

Potencjometr w górę! - czyli rozłączanie cewek, na hi gainowych przesterach nie czuć różnicy miedzy rozłączonym przetwornikiem za to na cleanie jest od razu inaczej, przetwornik mniej przesterowuje brzmienie, nie posiada takiej "głębi" jak humbucker, nie jest to typowy singiel i dlatego raczej nie używałbym tego przetwornika z rozłączonymi cewkami ponieważ nie brzmi zbyt dobrze, nawet nie można go porównać do przetwornika ze squiera bulleta.

Podsumowanie:

Plusy:
- niska cena
- dobre brzmienie jako humbucker

Minusy:
- konieczność powiększenia otworu w pickguardzie
- słabe brzmienie po rozłączeniu cewek

Ogólna ocena - 7/10