Laboga Rad 3


Wykonanie: 9/10
Wykonanie na wysokiem poziomie, wzmak obity czarna derma, narozniki metalowe, z tylu koszyk na lampy, wszystkobez niedociagniec. z tylu za obudowa jest taka zapinana na rzep kieszonka. konstruktor chyba przemyslal sprawe bo akurat idealnie wchodzi tam flaszka wodki. Punkcik odjalem za wspolne eq i za to, ze w tej serii ktora ja mam, nie ma raczek po boku do noszenia co imo bardzo sie przydaje. w pozniejszych edycjach wzmacniacza juz sa. Wzmacniacz narazie chodzi mi bezawaryjnie.

Wyglad: 9/10
Wzmacniacz jest estetyczny, czarna siatka z bialym logiem
laboga, panel w srebrnym kolorze wypucowanym na polysk. Poty duze, czarne, o fajnym wygodnym ksztalcie. Dalem 9, bo niby do niczego nie mozna sie przyczepic, no ale sa ladniejsze wzmaki imo. tak czy owak wyglad to rzecz subiektywna.

Brzmienie: 9/10
No brzmienie jest zdecydowanie dobre. zdecydowanie czuc
lampowy charakter pieca. czysty jest czysty, gleboki, ma bardzo fajna opcje bright, ktora rozjasnia brzmienie, naprawde sporo zmienia, mozna z bluesowej barwy zrobic sobie np fajna funkowa. Przester jest wg swietny, w malych ustawieniach gainu dobrze sprawdza sie w bluesie czy lekkim rocku, po daniu gainu ok polowy i dalej robi sie nam wg mnie genialny rockowy przester, cieple lampowe brzmienie, fajny miekki srodek. Nie jest to zdecydowanie wzmak dla lubiacych ciezkie granie, higaina sie z niego nie zrobi no ale raczej nie tacy go kupuja. No ale punkcik za to odjety

Jakosc I Cena: 10/10
Musze dac dyche bo imo w tej cenie za jaki mozna go dostac (2300 zl nowka ale to w nielicznych juz sklepach, nie produkuja juz go, albo ok 1500-1800 uzywka) nic lepszego sie nie kupi, oczywiscie jesli ktos szuka takiego brzmienia jakie laboga oferuje.

Ogolna Ocena: 9/10