Randall RG50 TC


Wykonanie: 10/10
Solidnie wykonane combo gitarowe. Dobrze zabezpieczony tył, dzięki czemu możemy być spokojni o lampy. Oczywiście na rogach metalowe wstawki ochronne. Mocny uchwyt zapewniający nas, że spokojnie możemy nieść naszego potwora jedną ręką. Reszta ogólnie bez zastrzeżeń. Mój egzemplarz z ręką na sercu oceniam na 10.

Wyglad: 10/10
Piękna srebrna płyta czołowa, potencjometry, świecący włącznik zasilania oraz napis "Randall" u dołu powodują, że bardzo łatwo się zakochać w tym piecu. Oczywiście 10 !

Brzmienie: 9/10
Dwa dwustopniowe kanały, które w zasadzie dają 4 różne brzmienia !!! Pierwszy przester to typowy siarzysty "brytyjczyk" (Marshall), drugi natomiast to selektywny 'amerykanin' (Mesa, Soldano). Clean jak clean - czysty, nadający się do grania partii czystych. Fender to nie jest, lecz za tą cenę dobry. A teraz to co tygryski lubią najbardziej - Clean Boost. Ten kanał powoduje, że rozkręcamy piec coraz głośniej wsłuchując się w ciepełko lamp. Bardzo ciekawie się robi, gdy ten kanał dopalimy jakimś ts'em. Po prostu blues-rock. Będąc subiektywny za brzmienie daję 9.

Jakosc I Cena: 9/10
Piec za 2000 zł nadający się od bluesa/funky po krwiożercze 'bojowanie' z satanistami. Jedynie kanał czysty mógł by dawać ciut więcej radości...

Ogolna Ocena: 9/10

Pozostale:
Piecyk mam od ponad roku. Sprawuje sie wzorowo i w domu, i w kapeli - nie dajcie się zwieść, że to tylko 50W, bo to potwór !!! Spokojnie przebija się przez 'popapranego' perkusistę. Oceniając subiektywnie daję 9, ideałów nie ma.