Laney LC 30-II

Witam wszystkich forumowiczów. Dziś mijają już prawie 2 miesiące, odkąd stałem się szczęśliwym posiadaczem comba lampowego Laney LC 30-II, wiec pomyślałem, że skoro już go dobrze poznałem, to czas najwyższy, by skrobnąć parę słów na jego temat. Sprawy techniczno – wizualne: (Macieyeck z wsiłkiem wywleka kloca z kartonu) Piec nie jest spory, ale jak na lampiaka przystało ciężki, ot typowy rozmiar comba typu 112, obite skajem, czy jak to się zwie, w każdym, razie sztuczna skóra i coś, co uważam za przydatna rzecz i przy okazji ciekawą ozdobę, czyli niklowane osłony na kanty pieca, fajnie się prezentują i nadają miły dla oka vintagowy wygląd. Panel skośny, a nie jak we większości prostopadły, co jest udogodnieniem, bo wygodnie można kręcić gałeczkami, których w przypadku tegoż pieca jest 11.

 

 

Wszystkie w charakterystyce vintagowej, co nadaje jeszcze większego uroku naszemu piecykowi. Minusem panelu jest to, że blaszka jest srebrna, wręcz lustrzana, a napisy opatrujące gałki namalowane biała farbką, co trochę utrudnia na początku ich odczytanie, ale jak się stanie pod odpowiednim katem to wszystko gra. Dość dziwnie wypada sprawa głośnika montowanego w Laneyu, bo na stronie dystrybutora jak i na stronach sklepów jest napisane, ze jest on wyposażony w głośnik Celestion 70 Eighty, co okazuje się nieprawdą, ponieważ zdarzają się piece (Laneye LC 30-II oczywiście rzecz jasna) z zamontowanymi innymi speakerami. Ja na przykład kupując swój, miałem do wyboru model z rzeczoną siedemdziesiątką, jak i model z 12” Celestion Silver Series 60. I wybrałem tego z srebrnym, ponieważ brzmiał łagodniej i miękcej, eighty był ostrzejszy i bardziej zwarty. Combo wyposażono w 8 lamp, na preampie 3 sztuki zapuszkowanych ecc 81, na końcówce 1 ecc 81 i 4x el 84 firmy DR. Tube. Piec posiada 2 gniazda input LO I HIGH, wyjście na footswitch (nie załączony w zestawie L) i wyjście na dodatkową kolumnę.

BRZMIENIE:

(No lampowe a jakie??) Po włączeniu pieca zaczynamy od kanału czystego, który jest CZYSTY!! Ciężko opisać słowami, ale ten czyścioch to jeden z najlepszych, jakie słyszałem. Podchodzi pod VOX AC30, jest krystaliczny i można się z nim fajnie pobawić. Na przykład grając na neckowym humbie, z gałką bass zrobioną na 8, middle na 4 i treble na 5, z wciśniętym przyciskiem Bright (rozjaśniacz brzmienia na cleanie) i reverbem na 2, uzyskamy brzmienie w sam raz do grania akordami, podchodzące pod elektroakustyka. Z Kolei na humbie mostkowym, z bass na 3, mid na 5 i treble na 4, można uzyskac głośne, jakby funkowe brzmienie, a w połaczeniu z Chorusem i reverbem, daje nam delikatny, z uwypukloną górą sound. Opcji jest tyle ile pomysłów u grajka, wiec na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Jako, że cleana używam rzadko, przejde teraz do kanału przesterowanego, o którym można by rozpisywać się na całe strony. Old school... Stary dobry drive z heavy metalu lat 70 i 80 (Sabbath!!!) AC/DC itp. Nowoczesnego modernu i hi gaina nie uświadczycie. Ale jeżeli poruszacie się w kliamtach własnie Sabbathów, Iommiego, AC/DC itp., to piec jest dla was. Skręcając drive na 6, bass na 4, middle na 5 i treble na 5,5, i pstrykaja cna mostkowy humb, otrymacie brzmienie do złudzenia przypominające N.I.B, czy Headless Cross. Na srodkowym ustawieniu pickupów, wykręcicie koncertowego Paranoida. Skręcając gain na maxa, ukręcicie Ozzyego z wczesnej solowej kariery. Piec jest naprawde głosny, na próbe się nada, bo wziąłęłm go raz do kolegi na próbe i bez problemu rozkręcony na 6/10 przebija się przez perke i bas (ale do deathu i thrashu i innych łojeń bez kolumny zapomnijcie, nie ta półka i nie ten typ),a Peaveya Valvekinga 112, na którym gra kolega, zjada brzmieniem IMO. Oczywiście można użyć dopalacza przesteru, w moim przypadku jest to Boss SD-1, i wtedy piec dostaje kopa. Dobry heavy można na nim uciagnąc, drive robi się soczysty, flażolety gwiżdżą, aż miło, tłuściutki, z lekko rozrzedzonym ziarnem i mocnym dołem i środkiem, co w połączeniu z Dunlopem DB-01, daje nam świetne solowe brzmienie. Podsumowanie: (narescie nareszcie nareszcie!!) Kończąc, dochodze do wniosku, że to jedna z rozsądniejszych pozycji na rynku, za niedużą kase (1600 zeta nówka w chwili obecnej, ja swojego kupowałem za 1759 zeta, a te zniżki spowodowane są tym, ze seria LC **-II, jest wycofana z produkcji, bo Laney wypuszcza teraz nową serie LC z odświezonym, bardziej nowoczesnym designem)otrzymujecie skrzynkę nadająca się do starych brzmień (tęgi środek, i schowany tam Iommi robią swoje :D), bluesa i funku, która zaspokoi myślę, nawet profesjonalnego muzyka. Krótkie podsumowanko:

Brzmienie [9+/10] [Sabbaci głównie]

Wykonanie [10/10] [solidna Brytyjska robota!]

Cena/jakość [8+/10] [za brak Footswitcha!! To skandal!!]

Polecam i pozdrawiam. [Do testu używałem:Epiphone LP StandardBoss SD-1Boss CH-1Dunlop DB-01]

Dla serwisu guitartricks.pl: Macieyeck ®