Hughes&Kettner Vortex 212


Dane techniczne:

Combo 80W,
2x Celestion G-12 Rockdriver Junior;
Hughes&Kettner Vortex head+cabinet, 80W,
4x Celestion G-12 Rockdriver Junior.
Do testów użyto gitar Ibanez RG-370B, B.C. Rich "Bitch" Bronze, przewodów Schaller i Planet Waves.


W tym artykule przyjrzę się bliżej wzmacniaczom Hughes&Kettner serii Vortex, a konkretnie dwóm modelom - Vortex 212 i Vortex head + cabinet. Są to modele bardzo do siebie zbliżone pod względem parametrów technicznych. Oba mają moc 80W oraz identyczny układ regulacji: clean - volume, lead - gain, character, master, EQ - bass, middle, treble (wspólny dla obu kanałów), master - reverb, master. Oprócz tego na przednim panelu znajdują się gniazda input, fx send, fx return, footswitch, phones oraz przycisk włączający efekt wraz z diodami sygnalizującymi pracę odpowiedniego kanału. W piecu montowane są seryjnie dwa 12-calowe głośniki Celestion G-12 Rockdriver Junior, które sprawują się bardzo dobrze, można również podłączyć dodatkową kolumnę o mocy 50W (na tylnej ścianie znajduje się gniazdo big jack). Tył pieca jest częściowo zabudowany, co sprawia że nie brzmi tak pełnie jak wzmacniacz z kolumną 4x12 Celestion G-12 Rockdriver Junior, ale i tak przy ustawieniu potencjometrów master na 5 i 5 i tłumieniu nadgarstkiem gwoździe wyskakują z podłogi:). W praktyce nie używa się większej mocy zarówno podczas grania pod piecem jak i wzmacniaczem z kolumną (jak wspomniałem mają tę samą moc).
Brzmienie obu modeli może zadowolić nawet bardzo wymagających, choć pewną wadą jest wspólny equalzer dla obu kanałów. Clean brzmi niezwykle ciepło dzięki technologiom imitującym brzmienie piecy lampowych. Jeśli pokrętło volume podkręcimy nieco bardziej możemy uzyskać crunch'owe, przyjemne chrzęszczenie. Przester jest bardzo wszechstronny - od pięknego, bluesowego overdrive'a (dla mnie cudo!), przez hardrockowe overdrive/distortion aż po ekstremalny deathmetalowy "krzyk". Przy wszystkich ustawieniach przester brzmi mięsiście, daje sporo harmonicznych dźwięków. Jak dla mnie solidna czwórka. Reverb sprężynowy z dużą głębią, świetnie dopełnia dźwięki płynące z głośników, przy maksymalnym odkręceniu ociera się niemal o echo. Jedyną wadą jest słabe funkcjonowanie gniazda fx send jako wyjścia liniowego (piec brzmi trochę "plastikowo"), ale, jak wiadomo, na koncertach raczej używa się mikrofonów.
To byłoby na tyle. Podsumowując, H&K przebił Marshalla w tym segmencie cenowym i to o wiele, a jedyne wzmacniacze, które tak naprawdę mogą konkurować z Vortexami, to Laney'e z serii TF i TFX.