Roland Cube 60


Dane techniczne:

Moc: 60W
Nominalny poziom wejściowy (1kHz) INPUT: -10dBu/1 MOhm
Głośnik: 30 cm (12”)
Wymiary: 410x275x440mm
Waga: 14,5 kg

Witam! Artykuł ten poswięcony jest wzmacniaczowi gitarowemu Roland Cube 60, którego posiadaczem jestem od czerwca bieżącego roku. W swojej recenzji skupiam się zarówno na specyfikacji sprzetu, jak i własnych w stosunku do niego odczuciach. Roland cube 60 jest to tranzystorowy piec o mocy 60W z głośnikiem o średnicy 30 cm. Czysty kanał JC-Clean, będący symulacją wzmacniacza ,,Jazz Chorus`` JC-120 firmy Roland, posiada bardzo jasne brzmienie, nie odbiegające jednak zbyt daleko od aktualnych standardów. Przekręcanie gałki Volume stopniowo daje nam całkiem niezły przester, który po osiągnięciu pewnej wartości zaczyna brzmieć naprawde agresywnie. Za pomocą przycisku Bright otrzymujemy podkreślenie tonów wysokich i średnich. Generalnie kanał czysty brzmi całkiem przyzwoicie, jednak nie ukrywam, że mogło być nieco lepiej. Do zmiany kanałów służy przycisk "Select". Po jego naciśnięciu zielona dioda sygnalizuje nam, że kanał przesterowany (Lead) został włączony. Tutaj z kolei miła niespodzianka - naszym oczom ukazuje się potencjometr obsługujący 8 różnych efektów. Pokrótce opisze każdy z nich. Najniżej znajduje się ustawienie "Acoustic". Jak sama nazwa wskazuje, efekt ten pozwala nam na uzyskanie brzmienia gitary akustycznej. Jest to bardzo ciekawa opcja dla kogoś, kto nie posiada akustyka na stanie, a jest mu chwilowo potrzebny np. do zagrania akompaniamentu. Troszkę wyżej mamy ustawienie "Black Panel". Jest to symulator wzmacniacza Fender Twin Reverb, przestera dedykowanego graniu muzyki nieco lżejszej (country, south rock, jazz). Wielką jego zaletą jest wyraźna wysoka góra i dawanie głębokich, pełnych dołów. Kolejne ustawienie to "Brit Combo". Jest to symulator wzmacniacza Vox AC-30. Ustawienie to daje nam do dyspozycji dźwięki przypominające szalone lata 60 ;-) Następne jest ustawienie "Tweed". Symulacja Tweed Fender Bassman, wykorzystywana głównie do grania bluesa, całkiem użyteczne i przyjemne dla ucha. Dalej mamy już ustawienie metalowe. Pierwsze z nich to "Stack Classic". Ustawienie oparte na wzmacniaczu Marshall JMP 1987. Kanał daje nam metalowo - hard rockowe brzmienie, głównie lat 80. Następne w kolejce jest ustawienie "Metal". Symulator wzmacnicza Peavey EVH-5150. Kanał daje niezłego kopa, użytecznego zwłaszcza do grania melodii metalowych, chociaż można także go użyć dla osiągnięcia nieco innych efektów. Przedostatnim ustawieniem jest "R-Fier". Odtworzenie MSA Boogie Recifer. Niewiele można tutaj napisać, oprócz tego, że po jego włączeniu otrzymujemy nieźle brzmiący kanał Lead. Ostatnim ustawieniem jest "Dyna Amp". Jest to oryginalne ustawienie Rolanda. Używając go, barwa dźwięku zmienia się w zależności od tego z jaką siłą naciśniemy na struny. Gdy naciśniemy lekko, uzyskamy czyste brzmienie, a gdy mocno - ciężkie. Moim zdaniem jest to raczej mało funkcjonalna opcja, robiona raczej dla szpanu. Co kto lubi ;-) Oprócz symulatorów, kanał "Lead" posiada potencjometry Gain i Volume oraz standardowy, trójzakresowy equalizer, składający się z kontrolek: Bass, Middle i Treble. widzimy tu także gałkę Presence, który nadaje brzmieniu naszej gitary wrażenia przestrzeni. Wzmacniacz ten posiada również wzbudowane efekty: Chorus, Flanger, Phaser i Tremolo. Im bardziej podkręcamy gałkę, tym bardziej efekt przybiera na sile i głośności. Cube 60 posiada również pożądane Delay i Reverb. Gwoli ścisłości- wzmacniacz ma oczywiście wyjście Input, bez którego byśmy nie podłączyli gitary ;-) oraz wyjście słuchawkowe. Z tyłu są jeszcze włączniki Delay/Reberb, EFX oraz CH Select (do zmiany kanałów Clean/Lead). Dodatkowo mamy do dyspozycji: EXT Speaker (wejście pod dodatkowy głośnik - max 60W), Line Out (podłączenie do konsoli miksującej czy większych głośników...) i wyjście Tuner Out (pod stroik). Podsumowując wszystkie za i przeciw, z czystym sumieniem mogę polecić wzmacniacz Roland Cube 60, ponieważ w tym zakresie cenowym (ok. 1500 zł) jest to bardzo dobra oferta. Mam na mysli zwłaszcza gitarzystów, którzy lubią eksperymentować z barwą i dźwiękiem.