Ibanez IBZ10G


Model: IBZ10G
Typ: wzmacniacz gitarowy combo
Moc: 10W RMS
Głośnik: 6,5"
Regulacja: Gain, Volume, Bass, Middle, Treble
Panel: Input, Overdrive switch, CD in, Phones, Power switch
Waga: 5kg

W tym artykule przedstawię mały, idealny do domowych treningów wzmacniacz firmy Ibanez. Nie będzie to specjalnie długa recenzja, ale mam nadzieję, że pomocna.
Obsługa wzmacniacza jest banalna. Wspólna korekcja barwy i głośności dla obu kanałów. Potencjometry chodzą płynnie, a co najważniejsze zmiana ich położenia powoduje zmiany w brzmieniu (testując małe wzmacniacze innych firm odniosłem wrażenie, że są one montowane dla ozdoby...). Jak na takiego malucha combo spisuje się bardzo dobrze - głębia dźwięku jest zadowalająca, brzmienie gitary jest oddane klarownie jak w dużych wzmacniaczach. Nie ma się wrażenia, że słyszymy własną grę "przez telefon". Można pobawić się w kształtowanie dość szerokiej palety brzmień, nie ma tylko jednego słusznego ustawienia jak w wielu produktach konkurencji. Kanał przesterowany - ogromne zaskoczenie i plus dla wzmacniacza. To rasowy distortion, dużo gainu - do metalu jak znalazł, ale przy tym nie ma siary, co naprawdę szokuje, zwłaszcza po kilkunastu nieudanych próbach innych wzmacniaczy. Sporo dołu (gram w C) sprawia, że ten maluch naprawdę rzuca mięskiem. Wadą jest wspólna korekcja - inne ustawienie EQ i głośności spisuje się na cleanie, a inne na przesterze. Co do głośności - nie rozkręciłem go na więcej niż połowę, bo... jest już naprawdę głośno! Do domu nie potrzeba nic więcej. Co ważne - przy takiej głośności nic niepożądanego z brzmieniem się nie dzieje, a w małych piecach nie jest to oczywiste.
Podsumowując - wg mnie to najlepszy wybór wśród najtańszych i najmniejszych wzmacniaczy. Koszt ok 220 złotych to naprawdę niewiele za bardzo dobry piecyk, który przebija bez problemów małe Marshalle, Randalle i Laneye, które wobec IBZ10G można co najwyżej nazwać generatorami irytujących szumów. Jedyny mały wzmacniacz, który jest lepszy, to dwukrotnie droższy (!) Hughes&Kettner Edition Blue 15. Ale o tym w innej bajce :)