Fender Standart Stratocaster MiM


Wykonanie: 8/10
Gitara wykonana bardzo porzadnie.Nie zauwarzyłem rzadnych niedoróbek.

Wyglad: 9/10
Co tu dużo mówić; gitara jest piękna. Dosyć masywny olchowy korpus w kolorze brown sunburst połączony z klonowym gryfem. Czyli coś co tygrysy lubią najbardziej. Całość oczywiście nienagannie pokryta lakierem

Brzmienie: 7/10
Testowana na 2 combach.Pierwsze to Line6 Spieder 30w, natomiast drugie combo to świetny Vox ad50vt z lampą na przed wzmacniaczu. Grając na Spiderku gitara nie pokazuje do końca na co ją stać.Ale ogólnie sprawuje się całkiem porządnie.Jedak dopiero po podłączeniu do Voxa dźwięk nabiera kształtu. Słychać dużo góry i środka.Dołu raczej mało.Drewno dobrze przenosi drgania strun i długo wybrzmiewa.Ogólnie stratocaster w pełnej krasie. Osobiście najbardziej lubie grać na środkowym pickupie, jednak do bluesowego plumkania nalepszy będzie singiel przy gryfie. Po przełączeniu na huba i włączeniu distortion spokojnie możemy ukręcić grunge, rock, punk. Do metalu raczej sie nie nada.Ale z drugiej strony katowanie tej gitary przez metalowca było by grzechem.

Jakosc I Cena: 8/10
Jak na mnie stosunek jakość cena jest na 8. Za całkiem przyzwoitą sumke dostajemy porzadny instrumęt , który
brzmi i wygląda. A jak dodam , że gitara kupiona w USA wyniosła mnie ok 1400zł to juz w ogóle masakra.