Epiphone 67 Flying V

W zasadzie kupiłem tą gitarę przez to, że nie było w sklepie innej, którą chciałem początkowo. Jednak ta nagła decyzja opłaciła się. 22 dobrze nabite rogi , klucze w układzie 3:3 dobrze trzymają strój. Na pokładzie standardowy mostek Tune-o-matic oraz strunociąg Stopbar. Do naszej dyspozycji mamy 2 przetworniki typu humbucker - według mnie dla początkującego jak i nawet średnio zaawansowanego wymiatacza powinny wystarczyć. Przy odpowiednim przesterze dają wystarczającego kopa. Do regulacji brzmienia naszego diabełka mamy 3 potencjometry - 2 głośności i 1 tonu. Według mnie mogły by chodzić nieco dokładniej. Co do wygody gry. V posiada mahoniowy, wygodny, "sportowy" gryf, po którym śmiaganie to sama radość. Dojście do najwyższych progów nie stanowi żadnego problemu. Podstrunnica wykonana została z palisandru. Przełącznik trójpozycyjny jest zamontowany dość blisko humbów przez co podczas szybkiej gry nie ma problemów ze zmianą przetwornika. Pomimo swojego kształtu gitara jest wygodna gdy siedzimy, nie spada z kolana. Instrument dostatecznie wyważony, gryf nie opada za bardzo, jednak gitara mogła by się układać nieco lepiej podczas gry na stojąco. Wizualnie model przedstawia się znakomicie, nikt nie będzie oczekiwał ,od osoby wychodzącej z taką gitarą, grania kołysanek. Gitara stworzona raczej do cięższego rocka dobrze sprawuje się na wszelkich przesterowaniach. Na czystym kanale też jest ok. Według mnie za 1000 zł jedna z gitar wartych polecenia. Stosunek jakości do ceny jest dobry, za kafla nabywamy gitarę do gry na ładnych kilka lat. Instrument godny polecenia wszelakim szarpidrutom.