Flame EXG-7


Unikajcie Flame'a jak ognia...

Dane technicze:

Flame EXG-7
Korpus: olcha
Szyjka: klon górski
Siodło: heban
Podstrunica: palisander
Przetworniki: WSC Custom
Układ: H - H lub S - S - H
Mostek: WSC tune-o-matic, string thru body
Klucze: Schaller M6L (olejowe)
Struny: GHS (7)
Wykończnie: czarna

Obserwując rosnące zainteresowanie muzyków gitarami siedmiostrunowymi sam postanowiłem przyjrzeć się bliżej modelom dostępnym na naszym rynku.
Pierwszym, jaki wpadł mi w ręce był Flame EXG-7 rodzimej produkcji. Postaram się opisać moje wrażenia bez wulgaryzmów, ale nie będzie to łatwe. Wygląd gitary jest, nie da się ukryć, niezły. Uderza podobieństwo do Ibanezów serii RG. Jedyną istotną różnicą rzucającą się w oczy jest inny mostek niż w modelu RG-7321. Schody zaczęły się, kiedy wziąłem rzecz pochopnie nazwaną gitarą do ręki. Otóż na dzień dobry odpadła gałka od volume... no cóż, może była za luźno założona... Niezrażony rozpoczynam dokładniejsze oględziny "gitary". Przyjemny mostek, klucze nienajgorsze, ale coś jest nie tak. Sprawdzam gryf i... o mało nie spadam ze stołka! Nie wiem, kogo winić za ten stan rzeczy, producenta czy właściciela sklepu, ale gryf był krzywy jak łuk Robin Hooda. To już zupełnie zdyskwalifikowało ten egzemplarz w moich oczach. Najtańsze chińskie pickupy do siódemki = szumy, buczenia, niepotrzebne sprzężenia, ale dzięki wzmacniaczowi Ibaneza (taki sobie) udało się powyciskać trochę harmonicznych. Kształt gryfu mnie nie zachwycił - w połączeniu z tą szerokością jest nieco za gruby, choć przyjemnie połączony z korpusem. Cóż, na tym zakończyłem niezbyt przyjemne spotkanie z EXG-7. Na koniec krótkie podsumowanie - jeśli producent zamierza utrzymać się w tym segmencie rynku gitar, musi poprawić szczegóły i brzmienie - konkurencja nie śpi, a czasem parę złotych robi wielką różnicę. Kilka danych: Flame EXG-7, producent - Mayoness, mostek: stały, 2x humbucker, 3-pozycyjny przełącznik, 24 progi medium Jumbo, gryf wkręcany.