Flame Signum Gothic


Dane techniczne:

gryf: przykręcany
korpus: jesion
podstrunnica: palisander
szyjka: klon górski
progi: 24 Schaler medium jumbo
mostek: stały, tune-o-matic
przystawki: 2x humbucker, 3-pozycyjny przełącznik, 1x tone, 1x volume

No i możecie święcić triumf, fani gitar Flame'a. Owszem, nadal podchodzę do nich sceptycznie, ale udało mi się znaleźć model (albo egzemplarz) gitary tej firmy, który mogę z czystym sumieniem pochwalić i polecić. Gitara przykuła mój wzrok już drapieżnym wyglądem, który od razu skojarzył mi się z Gibsonami SG i ESP Viper. Rewelacyjny lakier - matowy, z wdocznymi i wyczuwalnymi słojami drewna. Calutka gitara jest czarna, nawet puszki od humbuckerów. Świetnie kotrastuje z tym biały binding (lamówka) podstrunnicy. Ale dość o wyglądzie, gitara musi ładnie grać, a nie wyglądać. Mimo niedużych rozmiarów gitara jest ciężka, co dobrze wróży, pomyślałem biorąc ją do ręki. Rzut okiem na wykończenie i byłem pewien, że to nie będzie bezowocne "ogranie" instrumentu. Po prostu nie ma do czego się przyczepić, gitara jest wykonana perfekcyjnie. Bardzo dobrze sprawuje się lekko półkolisty gryf, choć jestem zwolennikiem płaskich szyjek typu Wizard. Dzięki progom Schalera i świetnemu profilowi oraz łączeniu z korpusem gryf jest naprawdę szybki, co w połączeniu z bardzo nisko leżącymi strunami czyni z niej ciekawą propozycję dla "sportowców". Olejowe klucze dobrze trzymają strój, drobne niestrojenie było spowodowane stanem strun (gitara wisiała niegrana w sklepie - wiadomo, kurz itp), po mocniejszym bendingu potrafiła coś popuścić, ale na pewno nie z winy instrumentu. Mostek - tune-o-matic - nie zawiódł, mimo testów na deathmetalowym kostkowaniu z palm mutingiem łapka mnie nie bolała :) skóry też nie przetarłem... Przystawki - dobre, czyste brzmienie z głębkim doł em, klarownym środkiem i ciepłą górą (nienawidzę, jak wiosła wchodzą na solówce w ultradźwięki i walą piachem na prawo i lewo), ucieszyła mnie duża ilość harmonicznych, naturalnych jak i sztucznych, które udało mi się wydusić. Bardzo miło zaskoczył mnie ten instrument, było w nim czuć drewno, jak to napisał pewien gitarzysta w niepochlebnym komentarzu do mojej poprzedniej recenzji Flame'a. Zadowoliła mnie również propocja jakości do ceny - 1300 zł to naprawdę niewiele za tej klasy wiosło.

Zestaw testowy: wzmacniacz - Ibanez ToneBlaster 100H, przewody Schaler.