PRS SE Custom


Ostatnio grałem trochę na tej gitarze i muszę przyznać, że jest nieprzeciętna. Pierwsze spojrzenie – piękny klonowy top, przetworniki typu “zebra” i ładny, przypalany kolor. Jednakże różni się ona od oryginalnych PRS-ów Custom brakiem wypukłego topu. Ogółem wrażenia wizualne są jak najbardziej w porządku (no, może poza metką z ceną).
Miałem kilka okazji na ogranie tego wiosła i zaskoczyło mnie ono bardzo pozytywnie. Po pierwsze – gitara jest cholernie ciężka (mahoń, jak na PRS-a przystało). Po drugie – brzmienie. Jest bardzo ładne na czystym kanale – okrągłe i cieplutkie. Szczególnie pickup przy gryfie spisuje się tutaj na medal. Pewnie wiele osób powie “PRS źle brzmi na przesterze”. Otóż rozczaruję w tym momencie te osoby. Po uruchomieniu hi-gainowego przesteru nie mogłem się od gitary oderwać... Brzmienie jest bardzo dobre, ciężkie i soczyste. Z racji mahoniowego korpusu i wklejanego gryfu sustain jest diabelnie długi. Dodatkowym plusem dla miłośników miażdżących brzmień metalowych będzie fakt, że przystawka przy moście ma raczej konturowe pasmo. Ogrywając chwilę wcześniej B. C. Richa z serii Bronze, muszę przyznać, że ten drugi miał przy mostku (na tym samym przesterze) bardziej środkowe brzmienie, skłaniające instrument raczej w kierunku thrashu. Natomiast nasz PRS miażdży (nie tylko wagą), ale może mieć problemy z klarownością szybkiego kostkowania. No, ale to zależy też od umiejętności gitarzysty Partie solowe też dawały radę – przetwornik przy gryfie pozwalał na granie lejących się, okrągłych solówek. Przetworniki są naprawdę dobrej klasy i dają świetne brzmienie.
Gitara niestety ma parę wad, a najpoważniejszą jest... cena. Tak, na instrument trzeba wyłożyć około 2,5 tysiąca złotych. Dużo. Można też mieć wątpliwości co do mostka (typowy PRS z jednej części), który nie ma regulacji menzury. No i gitara jest dostępna w jednym kolorze (tak, to największy problem xD ).
Podsumowując, PRS SE Custom to świetna propozycja dla osób, które szukają gitary w poważniejszym przedziale cenowym (do 3000 zł) i są zakochane w PRS-ach. Co prawda za taką cenę można dostać Ibaneza z serii Prestige, ale PRS-owi nie można odmówić długiego sustainu, dobrego drewna i niezłych przetworników. Kwestia wyboru – przyszły właściciel na pewno nie będzie żałować, a poza tym taka decha to świetna baza do tuningu.

Do testu używałem: Peavey ValveKing Combo, Fender Frontman 25, paczka Kustom 4x12” (z ciekawości), Boss MT-2, kable Planet Waves.