Mayones setius GTM custom


*Custom - podstrunnica hebanowa + przystawki SD sh2/sh4. Przyp. Tłumacz

No więc zacznę od tego, że od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem tego wiosła. Mimo że mój staż nie jest porażający, to mam jakieś odniesienie do podobnych wioseł i postaram się opisać w miarę dokładnie co to wiosło potrafi.

Budowa
Generalnie gitara jest podobna w budowie do prs-ów, jednak nie jest ona ich kopią. Kiedy pierwszy raz wziełem ją do ręki, zauważyłem że jest ciężka, nie jest to ciężar który łamie kręgosłupy, ale tyle właśnie wg. mnie powinno ważyć wiosło. Gitara jednak jest dosyć mała, dla niektórych może to być minus, mi to niespecjalnie przeszkadza. Kolejna rzecz to konstrukcja Bolt – on. Za taką kasę spokojnie można dostać gitary Neck trough , wiosło nie traci tu jednak na sustainie, a dostęp do wyższych pozycji nie jest w żaden sposób utrudniony. To tyle o budowie, teraz to co tygryski lubią najbardziej

Brzmienie
Ogrywałem dotąd na 4rech wzmacniaczach , opiszę wrażenia z gry na każdym z nich:

– na moim małym pierdzącym Marszalku na niskiej głośności, czyli generalnie w domciu. Tutaj nie ma żadnej rewelacji, brzmienie na przesterze jest lekko metaliczne, gitara jakby krzyczała : o zgrozo! wypnij mnie z tego czegoś! :D Z kanałem czystym jest lepiej, brzmienie jest ładne, w miarę ciepłe i generalnie przyjemne dla ucha. Dużej różnicy między przystawkami tutaj nie zauważyłem, gram zbyt cicho żeby to uchwycić

- Vox AD 50VT tutaj z głośnością też szaleństwa nie było, ale generalnie rozkręciłem to cacko bardziej. No i od razu odezwało się prawdziwe brzmienie mayo! Piękny, ciepły i okrągły przester przy gryfie i soczysty, potężny sound pod mostem. Aż się prosiło o włączenie delaya i „przyrockowanie” ;) . Czyste brzmienie jest ładne, ale nie ma ogólnoświatowej rewelacji, dopiero po rozłączeniu cewek uzyskałem ciekawe brzmienie. Idealne do grania akordami, troszeczkę przypominające strata. Niestety krótko grałem na tym piecu, więc więcej nie mogę napisać.

-H&K Vortex 212. Dobre 2głośnikowe combo, jeszcze niemieckiej produkcji. Tutaj korzystałem już z zewnętrznego disortiona, delaya i crybaby Dunlopa. Mocne brzmienie muszę przyznać, ale bardzo selektywne. Przystawki zdają się być stworzone do tego wiosła. Szczególnie urzekło mnie brzmienie przystawki przy gryfie (jazz) podczas gry tappingiem – świetna dynamika, generalnie ciężko mi opisać to brzmienie… piękne. Porównywałem potem z lutniczym lp mojego nauczyciela na tym samym sprzęcie, byłem zaskoczony wynikiem – po prostu lp został zbęckany po całości :D

- Marshall jcm 900 + paka 4x12. Tutaj poszalałem z brzmieniem, ajj… trudno nie rozkręcić takiego bydlęcia. Wrażenia pozytywne, nigdy nie zapomnę tego powiewu w nogawach :D Przy dużych głośnościach brzmienie nie traciło na jakości, było tak samo selektywne jak na normalnej głośności. Zaskoczyło mnie to, że podczas tłumienia strun dobrze słychać alikwoty, nie jestem ekspertem ale świadczy to chyba o dobrej jakości przystawek. Jeśli miałbym opisać przester to użyłbym słów: czysty, 100% rock. Kanał czysty – tutaj również poszalałem, udało mi się ukręcić piękne jazzowe brzmienie na pickupie przy gryfie. Żałuję, że nie potrafię zagrać żadnego jazzowego kawałka, jednak poprosiłem o to mojego nauczyciela. Po prostu jakbym słyszał wielką, brzydką jazzową gitarę z tymi charakterystycznymi wcięciami – cieplutkie, okrągłe, nieagresywne brzmienie, najpiękniejsze brzmienie jakie dotąd słyszałem.

Podsumowując, sprzęt mimo bardzo rockowego charakteru nadaje się do grania każdego stylu muzyki, od jazzu, bluesa przez funk po ciężkiego szatana. Ba! We wszystkich tych gatunkach brzmi wyśmienicie. Pokusiłbym się o wstawienie jakiejś próbki, niestety posiadam tylko niskiej jakości nagrania z telefonu, jednak gdy tylko będę w posiadaniu dobrego nagrania, obiecuję że wstawię je tutaj.